Alko

Poprzedniego bloga (zanim go skasowałem) zakończyłem refleksją stwierdzającą, że jestem wysoko funkcjonującym alkoholikiem. Podałem argumenty za i przeciw. Czy faktycznie nim jestem, to nie wiem. Ale był czas, kiedy piłem co najmniej ryzykownie: 4-5 piw w piątek, butelka wina w sobotę i 2-3 piwa w niedzielę. Sam jestem przestraszony, kiedy to wspominam. 

Jak jednak słusznie ujęła Moja Piękna Żona: nie potrafię się w nic zaangażować na 100%. W picie też nie - w końcu znudziło mi się popijanie według kalendarza. A sklerozę to mam taką, że już nawet nie pamiętam, po co mi to było.

Nie to, żebym całkiem odstawił alko, ale jest go aktualnie znacznie mniej. No a w sprawie ewentualnego nałogu nie jestem przecież wobec siebie obiektywny, więc się nie wypowiadam.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Akademia pana K.

Samochodowo

Wyjazd integracyjny