Krzemień pasiasty
Tym razem nie będzie ani zgryźliwie ani desperacko. Weekend spędziliśmy w pewnym uroczym miasteczku. Łaziliśmy po wąskich uliczkach starówki, zwiedzaliśmy lokalne atrakcje, jadaliśmy w niewielkich knajpkach. Wynajęliśmy wygodne, przestronne lokum w samym centrum. Dodatkowym komfortem była idealna cisza. Żadnego gadania za ścianą, żadnego szczekania psów, kroków, muzyki. Nic. Łóżko było wielkie, wygodne i trochę za miękkie. Ale daliśmy czadu ;-)
Ja pierdolę, ja mi się już nie chce pracować ...

Komentarze
Prześlij komentarz