Weekend
Weekend w Gdańsku i Sopocie. Samolot w piątek z samego rana, nie spóźniony, więc już kilka minut po 10 wylądowaliśmy na Rębiechowie. Długi dzień zakończony dwugodzinnym rejsem katamaranem o zachodzie słońca. Sobota bez pośpiechu, gdańska starówka. Niedziela na spokojnie, włóczenie się po plaży, kawka na Monciaku i lot powrotny wczesnym popołudniem. Ech, oby do następnego razu. Jakikolwiek on by miał być.
Komentarze
Prześlij komentarz