Posty

O zdradzie cz. 2

1.  MPŻ ma koleżankę. 2. Koleżanka ma szwagra 3. Szwagier koleżanki ma firmę transportową i zatrudnia kierowców 4. Kierowcy zdradzają swoje żony na wyjazdach (albo chwalą się, że zdradzają) Jaki z tego wniosek wyciągnęła Moja Piękna Żona ? Ano taki, że ja ją zdradzam. Na tak kretyńską logikę trudno wymyślić jakąś odpowiedź ...

O zdradzie cz. 1

 Kilka lat temu MPŻ wróciła z pracy i zaczęła na mnie pokrzykiwać, że ją zdradzam. Skąd taki zarzut ? Ano stąd, że jej kolega z pracy (niejaki Kurwicki) tak jej powiedział. Facet, który mnie w życiu nie widział na oczy i nic o mnie nie wie powiedział żonie, że po 50-tce "głowa siwieje, dupa szaleje", więc skoro osiągnąłem ten wiek, to na pewno zdradzam c.b.d.u.  Co odpowiedziałem na ten zarzut ? Kurwa nic, wobec tak absurdalnej sytuacji byłem bezsilny.

Wyjazd integracyjny

 W weekend miałem firmowy wyjazd integracyjny. Odbył się kilkaset kilometrów od domu, w takiej dziurze pośrodku niczego. Z przyjemnością pojechałem, bo po pierwsze jazda Fredim wciąż daje mi dużo frajdy, po drugie zmiana otoczenia - w sytuacji, kiedy pracuję z domu i wciąż oglądam te same 4 ściany i ten sam widok za oknem, ma to niemałe znaczenie. Po trzecie, wreszcie mogłem pogadać z ludźmi (MPŻ prawie ze mną nie gada). Wartość dodana: z ludźmi, którzy mnie doceniają, chociaż w sumie nie wiem  za co - żona zadbała, aby moja samoocena była odpowiednio niska. MPŻ nie toleruje rzecz jasna takich wyjazdów. Pewnie większość kojarzy film o tym samym tytule, co niniejszy wpis. Koleżanka z pracy powiedziała żonie, że na takich wyjazdach wszystko odbywa się tak, jak pokazano w tym filmie. Cóż, skoro tak mówi, to widocznie wie. No i wydaje się jej (żonie), że pochłaniam tam nie wiadomo jakie ilości alkoholu, tymczasem prawda jest taka, że pierwszego dnia kolacja się opóźniła, przez co ...

Impression du matin

Obraz
 Czas w końcu to przyznać: już nie nauczę się robić zdjęć, nie mam do tego ręki. Sprzedałem ciężki sprzęt, zostawiłem sobie tylko niezłego kompakta, a i tak nie chce mi się go ze sobą nosić. Pstrykam smarkfonem. Wprawdzie jakość najgorszego zdjęcia z Lumixa i tak przewyższa jakość najlepszego z komórki, ale co to zmienia.

Samochodowo

Jakiś czas temu pojawił się temat zakupu nowego-starego samochodu. Zacząłem poszukiwania od pewnej marki z Bawarii, co do której zawsze się zarzekałem, że nigdy nie kupię. Nie kupiłem X1, ale nie dlatego, że to BMW, ale nic sensownego nie mogłem trafić. Jak już znalazłem coś, co na pierwszy rzut oka wyglądało nie najgorzej, to okazywało się, że auto jest po solidnym dzwonie. A wymagania miałem konkretne: określony budżet, mocny silnik, napęd 4x4 i automatyczna skrzynia biegów. Dlaczego automat ? Bo tak. Kiedyś jeździłem i mi się spodobało. Poza tym  mamy 3 dekadę XXI wieku, ileż można machać tym drążkiem. Kupić się w końcu udało, ale budżet przekroczony o 20% no i marka na F. A jak wiadomo, samochodów na F* kupować nie należy. Ale jeżdżę nim już jakiś czas, nakręciłem sporo kilometrów i kurcze fajny ten Fredi. Frajda z jazdy niesamowita. *) Fiaty, Fordy, francuskie i folcwageny

Samotność

 "Samotność jest jak bliski brzeg, przy którym toniesz, chociaż dobywasz resztek sił, by dotrzeć tam. I nagle Twoje serce wie: to już po sezonie. Choćbyś dopłynął też byś był zupełnie sam." Tak śpiewał kiedyś Kapitan Nemo.  Ja nie wiem czym jest samotność, bo nie znam już innego uczucia. Tak do niej przywykłem, że nie odczuwam nawet dyskomfortu z tego powodu. MPŻ zadbała o to, abym, nie miał żadnych kolegów, a tym bardziej przyjaciół. Cenzuruje moje rozmowy z innymi ludźmi, ot na przykład: w u biegłym roku pogadałem chwilę z kuzynem o silnikach samochodowych, to potem w domu się na mnie za to wydarła, że o czym my rozmawiamy. Krzyczała, że rozmawiać należy o życiu, a nie o samochodach. Żadnego hobby też nie toleruje - zejście do piwnicy, aby podłubać z pół godziny przy rowerze owocuje awanturą. Nasuwa się oczywiste pytanie, co ja jeszcze robię w tym małżeństwie. Ano nie mam kurwa dokąd iść. I nawet nie mam siły. 

Czas wyrwany

Obraz