Posty

O wierności cz. 2

 Pora na ostateczny i niezbijalny argument: jestem wierny żonie bo mi to odpowiada, dobrze się czuję będąc wiernym. 

O wierności cz. 1

 Było już subiektywnie o zdradzie z punktu widzenia MPŻ, teraz będzie subiektywnie o wierności (a ściślej: dlaczego ja jestem wierny)  z mojego punktu widzenia.  1. Zdrada, to grzech cudzołóstwa - co ma znaczenie, bo jestem kryptomocherem * 2. Krzywda nie do opisania w stosunku do osoby zdradzanej 3. Przysięga małżeńska - nikt mnie do nie j nie zmuszał, złożyłem ją dobrowolnie, więc zdradzając zdradzałbym samego siebie. 4. Brak czasu. Na rower nie za bardzo kiedy mam pójść, więc kiedy miałbym jeździć/chodzić do kochanki ? 5. Brak kasy. Kochanka to raczej droga zabawka (tak mi się wydaje), jak miałbym  zaksięgować takie wydatki w domowym budżecie ? Jak już miałbym ukryć wydatek rzędu 20 tys, to kupiłbym sobie Tudora. Albo Grand Seiko. 6. Po co ? Wiele można zarzucić MPŻ jako żonie i człowiekowi, ale nic nie można jej zarzucić, jako kochance. Prawie 30 lat po ślubie, a kochamy się częściej, niż bezpośrednio po ślubie. Czasami codziennie przez kilka dni pod rząd. Jest p...

O zdradzie cz. 2

1.  MPŻ ma koleżankę. 2. Koleżanka ma szwagra 3. Szwagier koleżanki ma firmę transportową i zatrudnia kierowców 4. Kierowcy zdradzają swoje żony na wyjazdach (albo chwalą się, że zdradzają) Jaki z tego wniosek wyciągnęła Moja Piękna Żona ? Ano taki, że ja ją zdradzam. Na tak kretyńską logikę trudno wymyślić jakąś odpowiedź ...

O zdradzie cz. 1

 Kilka lat temu MPŻ wróciła z pracy i zaczęła na mnie pokrzykiwać, że ją zdradzam. Skąd taki zarzut ? Ano stąd, że jej kolega z pracy (niejaki Kurwicki) tak jej powiedział. Facet, który mnie w życiu nie widział na oczy i nic o mnie nie wie powiedział żonie, że po 50-tce "głowa siwieje, dupa szaleje", więc skoro osiągnąłem ten wiek, to na pewno zdradzam c.b.d.u.  Co odpowiedziałem na ten zarzut ? Kurwa nic, wobec tak absurdalnej sytuacji byłem bezsilny.

Wyjazd integracyjny

 W weekend miałem firmowy wyjazd integracyjny. Odbył się kilkaset kilometrów od domu, w takiej dziurze pośrodku niczego. Z przyjemnością pojechałem, bo po pierwsze jazda Fredim wciąż daje mi dużo frajdy, po drugie zmiana otoczenia - w sytuacji, kiedy pracuję z domu i wciąż oglądam te same 4 ściany i ten sam widok za oknem, ma to niemałe znaczenie. Po trzecie, wreszcie mogłem pogadać z ludźmi (MPŻ prawie ze mną nie gada). Wartość dodana: z ludźmi, którzy mnie doceniają, chociaż w sumie nie wiem  za co - żona zadbała, aby moja samoocena była odpowiednio niska. MPŻ nie toleruje rzecz jasna takich wyjazdów. Pewnie większość kojarzy film o tym samym tytule, co niniejszy wpis. Koleżanka z pracy powiedziała żonie, że na takich wyjazdach wszystko odbywa się tak, jak pokazano w tym filmie. Cóż, skoro tak mówi, to widocznie wie. No i wydaje się jej (żonie), że pochłaniam tam nie wiadomo jakie ilości alkoholu, tymczasem prawda jest taka, że pierwszego dnia kolacja się opóźniła, przez co ...

Impression du matin

Obraz
 Czas w końcu to przyznać: już nie nauczę się robić zdjęć, nie mam do tego ręki. Sprzedałem ciężki sprzęt, zostawiłem sobie tylko niezłego kompakta, a i tak nie chce mi się go ze sobą nosić. Pstrykam smarkfonem. Wprawdzie jakość najgorszego zdjęcia z Lumixa i tak przewyższa jakość najlepszego z komórki, ale co to zmienia.

Samochodowo

Jakiś czas temu pojawił się temat zakupu nowego-starego samochodu. Zacząłem poszukiwania od pewnej marki z Bawarii, co do której zawsze się zarzekałem, że nigdy nie kupię. Nie kupiłem X1, ale nie dlatego, że to BMW, ale nic sensownego nie mogłem trafić. Jak już znalazłem coś, co na pierwszy rzut oka wyglądało nie najgorzej, to okazywało się, że auto jest po solidnym dzwonie. A wymagania miałem konkretne: określony budżet, mocny silnik, napęd 4x4 i automatyczna skrzynia biegów. Dlaczego automat ? Bo tak. Kiedyś jeździłem i mi się spodobało. Poza tym  mamy 3 dekadę XXI wieku, ileż można machać tym drążkiem. Kupić się w końcu udało, ale budżet przekroczony o 20% no i marka na F. A jak wiadomo, samochodów na F* kupować nie należy. Ale jeżdżę nim już jakiś czas, nakręciłem sporo kilometrów i kurcze fajny ten Fredi. Frajda z jazdy niesamowita. *) Fiaty, Fordy, francuskie i folcwageny